wtorek, 15 kwietnia 2008

O lekarzu czynnym przez całą dobę

Swojej pasji poświęcił całe życie. Teraz jego wnuk postanawia oddać mu hołd, filmując wydarzenia, które zapamiętał z dzieciństwa.
Rodzina Karwowskich pochodzi z centralnej Polski. Po powstaniu styczniowym zostali jednak zesłani przez władze carskie na daleką Syberię. I właśnie tam przyszli na świat rodzice Ottona Karwowskiego. Ich syn urodził się 28 grudnia 1912 r. w Tobolsku. Kilka lat później z dzieckiem postanowili wyjechać do Wilna.
- Rodzice dziadka byli niezwykle długowieczni. Oboje żyli około stu lat. Pradziadek umarł przy goleniu. Prababcia umarła z tęsknoty dzień później. Tak się czasami zdarza, gdy dwójka ludzie jest z sobą tak mocno zżyta jak oni - wspomina reżyser Łukasz Karwowski, która zamierza nakręcić film o swoim dziadku.
Otton Karwowski skończył studia na Uniwersytecie Wileńskim im. Stefana Batorego. Był doskonale zapowiadającym się chirurgiem. Niestety. Po wybuchu wojny jego rodzina musiała uciekać przed Sowietami. Przenieśli się do Polski, gdzie razem z synem Jackiem trafili do Grębocina. Młody lekarz został kierownikiem wiejskiego ośrodka, w którym pracował wspólnie ze swoją żoną- Haliną.
- Poniemieckiego domu, w którym zamieszkał nie da się zapomnieć. Doskonale pamiętam oswojonego kruka, który mieszkał z dziadkiem. Śladów po nim nie dało się wyczyścić - mówi Łukasz Karwowski. - Kruk potrafił wylądować na stole, wyjąć kożuch z mleka i polecieć dalej. Cała rodzina zjeżdżała się zawsze do tego domu na święta. W wakacje spędzałem tam całe miesiące.
Dom otaczał zapuszczony sad. Doktor Karwowski nie miał czasu, aby go pielęgnować. Rano pracował w ośrodku, a wieczorami jeździł na wizyty. Między drzewami można było dostrzec jedynie ścieżki wydeptane przez jego wnuków. W ogrodzie był cały zwierzyniec. Krowa, kilkanaście psów, kotów, zdziczałe kaczki i indyki, a nawet oswojony nietoperz.
Otton Karwowski zmarł w 1980 r. w Grębocinie. Miał 67 lat. Na pogrzebie żegnały go tłumy. Był pasjonatem leczenia ludzi. Potrafił wystawić celną diagnozę w czasach, gdy metody badań były ograniczone, a leki niedostępne. Część rodziny podążyła jego lekarską drogą. Łukasz Karwowski wyłamał się. Został filmowcem. Otton Karwowski miał jeszcze 2 braci: Jerzego i Kazimierza. Obaj nadal mieszkają w Toruniu.

Źródło: Tomasz Bielicki, O lekarzu czynnym przez całą dobę, Nowości z 8 marca 2008 roku.

Brak komentarzy: